2 sierpnia 2013

If you can’t be happy, at least you can be drunk.




Ren Lightwood
11.11.1979
Australia, Darwin
189 cm
Niebieskie
A, B
Fotograf

            Ren zainteresował się fotografią w wieku siedemnastu lat. Dostał aparat na wycieczkę i bardzo mu się spodobało. Nie chciał oddawać już aparatu. Robił zdjęcia wszystkiemu i wszystkim, aż w końcu na któreś urodziny dostał porządny aparat od rodziców. Byli bogaci, praktycznie spali na kasie, więc to nie był jakiś tam problem. Co prawda znajomi Rena zaczęli mieć dość ciągłych fotek (chociaż wyglądali zawsze dobrze, bo pan Lightwood potrafił uchwycić najlepsze momenty), ale on nie przestawał. Zdjęcia z imprez zawsze mieli najlepsze.
            Potem odkrył magię Internetu. Założył własną stronę, na którą codziennie wgrywał po dwadzieścia zdjęć minimum. A żeby być jeszcze lepszy – poszedł do szkoły fotograficznej, którą ukończył z wyróżnieniem. W między czasie poznał Annie – miłość swojego życia. Nie trwało długo, kiedy Ren się jej oświadczył, a po paru miesiącach brali ślub na plaży w Australii. Rok później na świat przyszła ich córka – Jasmine. Ren był wtedy najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Miał wspaniałą rodzinę, pracował w firmie ojca, jego stronę internetową odwiedzało dużo osób.
            Wszystko się zmieniło, kiedy miał dwadzieścia siedem lat. Annie i Jasmine jechały do przedszkola Monorailem (koleją naziemną). W wiadomościach Ren usłyszał tylko, że pociąg się wykoleił i zginęło dwanaście osób, a o wiele więcej zostało ciężko rannych.
            Po śmierci żony i córki zaczął pić, i to dość sporo. Załamał się, nie odzywał się do nikogo. Ale nadal robił zdjęcia. Co prawda nie były już takie wesołe, ale to nie zmieniło faktu, iż po roku od tragicznego wydarzenia napisała do niego agencja Sort Models Management. Nie chciał jechać do Londynu, ale potem doszedł do wniosku, że to jest dobra okazja, żeby zacząć wszystko od nowa. Nadal pije, ale stara się ograniczać.
           

            Ren jest wysokim mężczyzną (189 cm), ma jasnoniebieskie oczy, czarne włosy. Jest dobrze zbudowany, wysportowany, ma lekki zarost. Posiada również parę tatuażów na swoim ciele.
            Jest wredny i złośliwy, w pracy bardzo profesjonalny. Nie słynie z cierpliwości, więc modele i modelki muszą uważać. Ma gdzieś, co o nim mówią. Świetnie posługuje się ironią i sarkazmem. Brzydzi się kłamstwa, nie lubi żurku, koty to szatany, maliny najlepsze są na świecie, whisky też, zaraz za nimi stare samochody, bo nowe to zwykłe badziewia. Nie jest sławny (jest, i to bardzo, ale stara się to ignorować). Należy do World Society for the Protection of Animals. Jest miły i sympatyczny. Zyskuje przy bliższym poznaniu.


 _________________________________________________________________
No dzień dobry! Witam się grzecznie i przyjaźnie :D
Na wątki i powiązania chętna, im dziwniejsze, tym lepsze.
Nie piszę komentarzy na milion kilometrów scrollingu. Są raczej krótkie, bo wyznaję zasadę, że moja postać nie czyta w myślach Twojej, poznajmy się przez rozmowę i nie obchodzi mnie refleksja na temat kawy lub innych takich.

Buźka – pan Ian Somerhalder. 

42 komentarze:

  1. [ Uwieeelbiam Iana <3 Może jakiś watek z Jasmin? ;> Jestem otwarta na wszelkie sugestie ;> ]

    Jasmin

    OdpowiedzUsuń
  2. [Widzę, że tutaj też się spotykamy ^^ Co powiesz na wątek z Ethanem?]

    OdpowiedzUsuń
  3. [ można na imprezie . Pozwolę sobie zacząć ;) ]

    Zbliżała się impreza, na która wybierała się z przyjaciółkami. One nie były modelkami, czy osobami które z tym zawodem były powiązane. Znały się od dzieciństwa i nie zamierzały przerywać tej znajomości.
    Jasmin ubrała się w czerwoną sukienkę sięgającą do ud, która odsłaniała jej plecy. Do tego czarne szpilki i torebka. Lubiła imprezować i się bawić, każdy to wiedział.
    Zamówiły taksówkę i po pół godzinie znalazły się w dość prestiżowym klubie. Wchodząc od razu przyciągnęły uwagę nie jednego mężczyzny. Usiadły przy jednym ze stolików, a następnie zamówiły sobie po drinku.
    Kiedy opróżniły szklanki, Jasmin podążyła do barku. Oparła się o blat i poprosiła o whisky, piwo i dwa drinki. Kątem oka spostrzegła przystojnego mężczyznę, który siedział obok niej.


    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadł jej w oko, nie dało się tego ukryć.Odwzajemniła jego uśmiech. Spojrzała się na jego szklankę. Whisky. Widać coś ich łączyło, sama je uwielbiała. Jego twarz wydawała się jej dziwnie znajoma. Jednak zbytnio się tym nie przejmowała, bo przyszła tu się dobrze bawić i poznawać nowych ludzi.
    - Albo nie masz co robić z pieniędzmi - odezwała się swoim ciepłym głosem, wskazując jego szklankę - albo topisz smutki w alkoholu - wzięła mały łyk swojego whisky.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spojrzała za siebie, szukając przyjaciółek. Bawiły się w najlepsze podrywając przy okazji innych mężczyzn. Uśmiechnęła się pod nosem.
    - Owszem - wskazała je ruchem ręki. Kiedy usłyszała jego imię, rozpoznała go. Pracowali w tym samym studiu, ale nie mieli okazji ze sobą współpracować - Jasmin - wyciągnęła dłoń w jego stronę.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  6. [dobry, dobry, dobry ! Wątek ? ;]
    Sadie

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy się przedstawiła na jego twarzy pojawił się... grymas? Ból? Smutek? Nie miała pojęcie, ale jak szybko się pojawił, tak szybko zniknął.
    - Tak, z tęczowym makijażem to byłam ja - uśmiechnęłam się do niego szeroko - i poproszę whisky - mrugnęła do niego - jesteś fotografem, prawda? - spytała by się upewnić.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  8. - Może nam się uda współpracować. Słyszałam, że niezły jesteś w tych klockach - uśmiechnęła się, pijąc trunek, który postawił jej Ren - pracuję już w niej pięć lat. A Ty jak długo się u nas kisisz? - spytała zarzucając grzywkę do tyłu.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  9. [o witam i przychodzę po wątek. Myślę, że będzie niemała wojna charakterów w studiu, co ty na to?]
    Tallulah

    OdpowiedzUsuń
  10. [Karaoke łączy ludzi :D W takim razie nie pozostaje mi nic innego niż tylko zacząć wątek ;)]

    - Wychodzę i nie wiem o której będę z powrotem!- krzyknąłem, przerzucając przez ramię skórzaną kurtkę. Matka tylko pokiwała litościwie głową, wiedząc jak to się może skończyć. Tym, że wrócę jutro około ósmej czy dziewiątej rano. Chyba, że zamkną mi lokal, tak jak to zdarzyło mi się raz i z racji tego wróciłem do domu o piątej nad ranem, bo wszystko było pozamykane. Wiedziałem, że dla ojca taka pora mojego powrotu nie będzie odpowiadać i zapewne zamknie mi drzwi na klucz, ale uroki mieszkania na parterze są takie, że zawsze można wejść do swojego pokoju przez otwarte na całą noc okno.
    Szedłem beztrosko ulicą, a księżyc powoli wtaczał się na rozgwieżdżone niebo. Latarnie zaczynały oświetlać ulice. Przez moment zastanawiałem się, gdzie mógłbym pójść w tak dobrze zapowiadający się wieczór, tym bardziej, że otrzymałem swoje wynagrodzenie i czułem się niczym król. Przystanąłem przed jakimś pubem.
    "Tylko dzisiaj: KARAOKE! Dla uczestników dwa pierwsze piwa za darmo!" odczytałem na plakacie. Nie trzeba było mnie długo namawiać na takie coś. Zapłaciłem za wejściówkę i przekroczyłem próg lokalu.
    W środku panowała atmosfera niczym z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. U sufitu dyndała wielka kula. Zewsząd było czuć słodką woń tytoniu i tanich win marki 'Jabol 2000'. Skórzane fotele i stoliki z podstawkami od papierosów "EB". Ciekaw byłem, czy jeszcze je produkują. Z głośników leciało głośne "Should I stay or should I go" z repertuaru The Clash. Już mi się tutaj podobało.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ludzie powoli zaczęli się zbierać. Większość to była zbieranina dzieciaków, którzy ledwo co przekroczyli próg siedemnastu, czy też szesnastu lat. Znając życie, już po godzinie połowa z nich będzie gdzieś taczać się schlana po kątach w rytm rockowych piosenek. No, ale jak to ktoś mi kiedyś powiedział 'Młodość nie wieczność i trzeba się trochę wyszumieć'. Coś w tym chyba było, bo i mi zdarzało się imprezować. Jednak nigdy nie miałem czegoś takiego, że film mi się w pewnym momencie urwał. No i zawsze też na dwóch nogach wracałem do domu.
    Nie spodziewałem się, że spotkam tutaj kogoś z pracy. Większość ludzi z Sort Models unikała tego miejsca. Wręcz uciekała od takich jak diabeł od wody święconej. Ehh... nie wiedzą co jest dobre i przyjemne. Dlatego też niemałe zdziwienie wywołało u mnie to, że spotkałem tutaj naszego fotografa- Rena.
    - Siemka- uśmiechnąłem się lekko w jego kierunku- Na karaoke przyszedłeś, czy tylko popatrzeć na ochotników?- zapytałem z lekkim rozbawieniem w swoim głosie.

    OdpowiedzUsuń
  12. [Może będzie robił zdjęcia nowej kreacji Gabi do jej prywatnego portfolio. No i zauważy, że ona jest tak samo niecierpliwa dla modeli co on i ma do nich mnóstwo uwag. Co Ty na to? A potem pójdą w przerwie do bufetu. ]

    Gabi Stark

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyglądała się mu swoim zalotnym wzrokiem. Ona też nie mało jeździła. Pokazy nie były tylko w Londynie, co nie sprawiało jej zbytnio problemów. No może czasem.
    - Jeśli gustujesz w horrorach to proponuje London Dungeon, w kwestii zwiedzania to Big Ben, a gdybyś chciał wziąć dziewczynę na coś romantycznego, London Eye - powiedziała. Musiała przyznać, że na Oku Londynu nigdy nie była, ale słyszała z opowieści przyjaciółek, że to nocą jest przepięknie. Uśmiechnęła się przy okazji popijając whisky.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  14. Po trochu dzięki rodzicom, ale w większości dzięki samej sobie była w stanie zarobić na modelki z SMM. Nie lubiła ich, ale jakoś trzeba było zaprezentować kreacje, a ona sama, ze swym wzrostem nie nadawała się do niczego. Korzystała właśnie z tej agencji, bo mieli tam największy wybór, a jej stroje były specyficzne i wymagały specyficznych modelek.
    - Ta - powiedziała zielonowłosa kobieta, wskazując na zdjęcie wielkookiej blondynki z katalogu. Dopłacała prawie dwieście funtów, ale sama wybierała za to modelkę.
    Podała stylistce pokrowiec z kreacją i zapytała się o numer studia. Zostało ono już przygotowane wedle jej instrukcji, czyli biel i bezlistne drzewo pośrodku. Dziś miał zostać sfotografowany projekt Persefona z kolekcji Inspirowane Naturą. Nikt nie musiał wiedzieć, że kwiaty oplatające sukienkę są prawdziwe, jedynie moczone w lakierze.
    Weszła do studia i powitała fotografa oszczędnym skinieniem głowy. Podeszła do drzewa i poprawiła kilka gałązek. Zielone włosy miała splecione w misterny kok na karku składający się z mnóstwa warkoczyków, a ubrana była w pozornie zwykłą, oliwkową sukienkę do kolan, kloszowaną od pasa. Dopiero gdy kobieta się poruszała, widać było załamywanie się światła na niej. Strój wyglądał jak zrobiony z łuski i mienił się chyba wszystkimi odcieniami zieleni. Jak zwykle była na płaskim obcasie, więc wszyscy górowali nad nią znacząco.

    Gabi Stark

    OdpowiedzUsuń
  15. Podniosła w górę jedną brew (jasną, co sugerowałoby, że naturalnie jest blondynką), co było jedynym wyrazem zdziwienia na jej twarzy. Fakt faktem, bardzo często nie miała okazji bywania na sesjach, zbyt zabiegana i zajęta szykowaniem projektów do sieciówki w której pracowała. Uścisnęła delikatnie jego dłoń. Na pewno musiała go zdziwić szorstkość rąk kobiety mimo widocznych zabiegów kosmetycznych oraz drobne blizny na palcach. Czarnuch czasem dawał jej się we znaki, gdy pękała igła lub nagle wyskakiwała. Był starą maszyną do szycia, ale nadal sprawną i lepszą niż te dostępne obecnie.
    - Wreszcie? Gabrielle Stark, ale mów mi Gabi – widząc jego koszulkę miała nadzieję, że nie będzie się śmiał z jej jakże komiksowego nazwiska – Modelka, będzie tylko jedna. Powinna pojawić się za dziesięć minut.
    Usiadła na drugim fotelu, krzyżując stopy w kostkach. Nigdy nie zakładała nogi na nogę, bo wolała udawać młodszą i bardziej niewinną niż była, a wygląd jej to ułatwiał. Pozostawały tylko pozory, a taka pozycja siedząca działała doskonale.
    - Fotografowałeś kiedyś coś mojego, prawda?
    Gabi Stark

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdziwiła się słysząc jego spontaniczną decyzję. Mimo to zgodziła się, bo z jakiego powodu miałaby powiedzieć NIE? Chciała go bardziej poznać, nic dziwnego. Spojrzała na drinki, które miała zanieść dziewczyną.
    - Z przyjemnością, tylko pożegnam się z dziewczynami - powiedziała. Wstała i zaniosła alkohol do stoliczka, w którym wcześniej siedziała. Poinformowała je, że idzie na miasto z nowo poznanym mężczyzną, a te zrobiły głupie miny i zaczęły się śmiać. Były już nieźle pijane, co wywołało u niej chwilowe wyrzuty sumienia, które niedługo zniknęły. Wzięła torebkę i każdą ucałowała w policzek. Następnie zwróciła się w stronę Rena.
    - Idziemy? - spytała gotowa do wyjścia, dopijając do końca whisky.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Kręcimy pęto kaszanki, słoneczko. <3 ]

    No, taa... Zajebiście uwielbiał ten kontakt z ludźmi, te błyski po oczach i cały ten inny szajs. Szczerze nie znosił bycia popularnym. Zachowywał się jak każdy przeciętny facet w okresie przekwitu; włóczył się wieczorami po barach, podrywał małolaty i pił sporo piwa, a jak się nudził to bazgrolił i zawsze największy miał ubaw kiedy te chude modelki próbowały wcisnąć się w jego gorsety albo inne wyświechtane fatałaszki.
    Dzisiaj miała być sesja zachwalająca jego najnowszą kolekcję, a że się przeokropnie nudził i lubił przypatrywać się(haha, wiadomo, że ktoś musiał stać i dyszeć ludziom przez ramię) pracy innych, to przyszedł i zaczął wszystkimi kierować po swojemu.
    - Patrz jak ona stoi w ogóle. Jakby się miała zaraz połamać, ja pier... - Tym razem powstrzymał się i zdusił przekleństwo, które cisnęło mu się na usta burczeniem. To urocze zdanie wypowiedział do fotografa, w sumie jednego z tych bardziej cierpliwych, bo jeszcze nie kazał mu się na chwilę ulotnić i nie sapać mu na szyję, bo się stresuje, czy coś w ten deseń. Nie lubił jak ktoś mu coś rozkazywał, bo to jego zadanie dominować i nakazywać.
    - Błagam, Lightwood. Zrób coś z tą dziewuchą, bo zaraz dam jej takiego kopa, że nie starczy mi pieniędzy, żeby jej za ubezpieczenie zapłacić - mruknął, nieco rozpaczliwym tonem głosu. Naprawdę, coraz częściej sprowadzali mu dziewczyny, które chwiały się w wysokich obcasach jak nadmorskie chorągwie, ciągle na coś narzekały(a to przecież on tu był, cholera, od narzekania!) i albo wszędzie miały jednakowe miny albo tak dobierały mimikę, że w połączeniu z makijażem wyglądały jak klauny na biletach do cyrku, co było dla Rainera wielkim rozczarowaniem.

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  18. Ren był bardzo uroczy, co nawet jej trochę imponowało. Zazwyczaj kiedy umawiała się z jakimś mężczyzną, ten co najwyżej postawił jej drinka. Ale o podanie swojego ramienia, czy otworzeniu drzwi można było pomarzyć. Uroki dzisiejszego świata były czasami na prawdę tragiczne.
    - Pewnie, możesz zrobić - odpowiedziała lekko zdziwiona jego pytaniem - tylko prawy profil mam ładniejszy - zażartowała tonem rozkapryszonej modelki, z którym zdarzało jej się nieraz śmiać.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  19. Potaknęła. Wydawało jej się, że robił zdjęcia Lunie z rogiem jednorożca, ale nie była pewna. W każdym bądź razie kojarzyła, że była z nich zadowolona. Nie omieszkała teraz o tym wspomnieć. Jak go trochę pochwali, to może zdjęcia wyjdą jeszcze lepsze.
    - Podobały mi się twoje zdjęcia. Były takie jakie chciałam.
    Krytycznym wzrokiem spojrzała na modelkę i na jej twarz wpłyną grymas. Wszystko spowodowane było wzrokiem pełnym wyższości skierowanym w stronę Gabrielle. Jak widać kobieta myślała, że jak ma ten metr osiemdziesiąt, to może uważać się za panią świata. Zielonowłosa kobietka wstała gwałtownie. Jeszcze jedna rzecz jej nie pasowała. Bez ogródek podciągnęła wysoko suknię kobiety.
    - Masz na sobie bieliznę. To psuje. I buty. Kto do cholery dał ci te buty. Zdejmuj je natychmiast – westchnęła głośno – Jeśli nie wspominam o butach to znaczy że ich tam nie ma być.
    Usiadła obok fotografa i zrobiła gest klasycznego facepalma. Słyszała, jak modelka zdejmuje majtki i buty, zdecydowanie zła na projektantkę.
    - Znasz mit o Hadesie i Persefonie? Zrób mi z niej córkę Demeter. Zrób mi z niej cokolwiek, bo zrobię sobie z niej rękawiczki.
    Gabi Stark

    OdpowiedzUsuń
  20. Podobały jej się zdjęcia. Jeśli takim aparatem dawał radę, to w profesjonalnej sesji zdjęcia musiały być bajką.
    - Nie. Kiedyś nawet o tym nie myślałam, po prostu na wycieczce szkolnej mnie wychwycili - uśmiechnęła się na samo wspomnienie - normalnie studiuje psychologię i na to całe życie się przygotowywałam - wyznała, wpatrując się w jego oczy - a ty? - zapytała tym swoim uroczym głosem.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak go uspokoił, że Rainera prawie krew zalała na miejscu. Niemniej jednak wziął tych dziesięć wdechów, żeby nie wybuchnąć gniewem i nie zrobić tam większego burdelu, niż powinien, a potem łaskawie udał się do komputera. Od razu odrzucił kilka ujęć, bo stwierdził, że tu za mało dynamiki, tu ma złą mimikę(bo w istocie dziewczyna miała minę, jakby zobaczyła bukiet kotów, a to nie miało na tym polegać), potem zobaczył klatkę gdzie miała tak idiotyczną minę, że jego śmiech rozniósł się echem po całym pomieszczeniu. Prawie się zakrztusił, bo pod koniec jego rechot zamienił się w kaszel i ocieranie łez.
    Uwielbiał śmiać się z ludzi, bo u siebie przecież nie dostrzegał żadnych wad. Typowy przykład narcyzmu, jaki w rodzinie Davisów był przenoszony z pokolenia na pokolenie wraz z genami. Jedni dziedziczyli kolor oczu albo karnację, a on bardzo (nie)trzeźwe spojrzenie na samego siebie.
    - Najwspanialsze? Póki co to trafiłem na najdurniejszą minę, jaką widziałem w tym sezonie - stwierdził i pokazał mu zdjęcie, z trudem powstrzymując się od kolejnej salwy śmiechu. Przez moment chciał nawet powiedzieć, że powiesi sobie to nad łóżkiem, ale ostatecznie stwierdził, że w łóżku albo się śpi albo uprawia seks, a gdyby robił jedno lub drugie i miał przed oczami to zdjęcie, to zwyczajnie nie mógłby się skupić na tak poważnych sprawach.
    Ku jego szczęściu modelka spłonęła gwałtownym rumieńcem, który lekko zniwelował makijaż i zaczęła coś mu wyrzucać z pretensją w głosie, ale on jak zwykle wzruszył tylko ramionami. Miał takich na pęczki. Na początku każda narzekała, a potem chciały mu oferować działo w zamian za wybicie albo udział w pokazie, żałosne. Już wolałby się przespać z Renem.
    Odruchowo wlepił w niego wzrok, pochylił lekko głowę i spojrzał z perspektywy ponad okularami. Dużo lepiej widział bez nich, ale czasem jak miał patrzeć na ludzi, to już wolał widzieć mozaikę kolorów, naprawdę. Ostatnio ludzie go rozczarowywali, tak samo jak ta tutaj; piekliła się, a potem jak trwoga, to do Boga.
    - Ja się chyba załamię, Ren - mruknął, siadając sobie na krzesełku obracanym, które lekko obniżyło się pod jego ciężarem.
    - Czy chociaż raz nie mógłbym mieć takiej modelki, która umiałaby trzymać dziób na kłódkę przez dosłownie dwadzieścia minut? Chyba zacznę tworzyć jakieś łaszki dla facetów, może będą mniej dziamać.

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  22. - Ja widzę to następującej kolejności: masz ładne oczy, starasz się, ale jak modelka ci nie pomoże, to na twoich staraniach się zakończy. To, że robi takie - i tutaj postanowił zademonstrować mu kilka dziwacznych grymasów - miny, to nie jest twoja wina. Być może ona się po prostu do tego nie nadaje. Takie jest moje zdanie. Możemy ją zmienić albo przebrać w coś innego. Co o tym sądzisz? - mruknął, zdejmując okulary. Teraz widział dużo lepiej i nie mógł zaprzeczyć temu, że Ren miał bardzo ładne ślepia. Swoją drogą ciekawe dlaczego nie został modelem, tylko wolał się znajdować pod drugiej stronie aparatu, prawda? Cóż, Rainer obstawiał, że wolał sobie z nim teraz spokojnie rozmawiać(ha! Nawet opierdolu nie dostał, szczwany lis!), niż być przez niego instruowanym niczym dziecko we mgle lub inne pijane cielę w składzie porcelany.
    Rainer rzadko w ogóle się śmiał, a jeżeli już coś naprawdę go rozbawiło, to nie należało się tym martwić, o ile chwilę potem nie zaczął z ciebie jawnie szydzić lub wrzeszczeć, bo wtedy należało już tylko myśleć o najbliższej drodze ewakuacyjnej oraz o szybkiej ucieczce.
    - Weźmiemy inną, jak ta się nie sprawdzi i tyle. Do ciebie nie mam pretensji, więc się nie przejmuj - mruknął, posyłając mu uśmiech. No, Rainer miał czasem lepszy dzień. Szkoda tylko, że lepszy dzień Rainera potrafił trwać nie dwadzieścia cztery godziny, a dwadzieścia cztery sekundy. Kiedy tylko wróciła ekipa z przerwy, to znowu zrobił dość poważną minę, zasiadając sobie obok Rena, jakby widział w nią ostatnią nadzieję na uratowanie tej całej sesji.

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  23. - Wiesz... najpierw możemy iść się napić, a potem pomyślimy. Może będzie łatwiej - stwierdził nadzwyczaj beztroskim tonem głosu. Denerwował go fakt, iż za trzy lub cztery (teraz nawet nie pamiętał, myliły mu się już te wszystkie terminy, bo nigdzie nie raczył ich sobie notować) dni czeka go pokaz, a on nie ma ani modelek, ani zdjęć z sesji co za tym idzie, a na dodatek musi przecież zorganizować chociaż dwie lub trzy próby przejścia w strojach, ustalenia kolejności kto ma po kim iść i wiele innych rzeczy, ale uznał, że chyba po napiciu się jakiegoś trunku z niewielką zawartością alkoholu będzie im prościej się dogadać.
    - Najpierw do baru, potem do roboty - zarządził i pociągnął go za sobą. Co prawda kilka modelek odetchnęło, ale za to reszta ekipy nie wyglądała na zadowoloną. - Potem, jasne? Parę godzin przerwy - mruknął na odchodne.
    - Nie znoszę tej pracy. Jestem już na to chyba za stary - stwierdził, z niechęcią mrużąc oczy, prosto w które świeciło mu słońce. Żar lał się z nieba, a on bynajmniej nie wyglądał na uradowanego tym faktem.

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaśmiałem się cicho, słysząc jego pytanie.
    - A owszem. Będę śpiewał, ale jeszcze nie wiem tylko co. Zobaczę jakie utwory mają na składzie i dawaj- uśmiechnąłem się szeroko w jego kierunku- No, a po za tym wiesz... Skoro dla uczestników dają dwa największe i najlepsze piwa już na wstępie, to jak wiadomo jest, mnie nie trzeba długo do czegoś takiego namawiać. Tym bardziej, że lubię śpiewać- o tak. Lubiłem śpiewać i to nawet bardzo. Aż do tego stopnia, że aż założyłem zespół, w którym śpiewam. A co! Swoje pasje, hobby i zainteresowania trzeba rozwijać. A kiedy miałby to zrobić, jak nie teraz kiedy jest się młodym i kiedy płynie w nas gorąca krew.

    OdpowiedzUsuń
  25. - Pojedziemy - poprawił go odruchowo. Nie przepadał za chodzeniem od jakichś pięciu lat. Ludzie którzy go rozpoznawali, to przypatrywali mu się jakby im zrobił coś złego, a on przecież był całkiem normalnym i w dodatku skromnym człowiekiem. Mieszkał w kawalerce, bo wielkich przestrzeni nie lubił. Cenił sobie prywatność, ale lubił jak mógł czasem kogoś zgromić spojrzeniem za gapienie się w jego okno lub budzenie go pytaniem czy nie ma szklanki mąki lub innego cukru. To takie ludzkie i zwyczajne, a gdyby miał willę z basenem, jachty i samoloty i w sumie co by mu to dało? Nadal byłby tak samo samotny jak teraz. Siwiejący facet po czterdziestce przy kasie, kto chętny? Kto chętny, brać póki jeszcze oddycha i jest gorący! - zdziwiłby się szczerze, gdyby ktoś poważnie potraktował takie ogłoszenie, a chyba padłby na zawał, gdyby coś wyszło z takiej dziwnej sytuacji, naprawę.
    W taksówce siedział z policzkiem przy oknie, wzdychając co jakiś czas bezgłośnie. Było mu ciężko na duszy jak sobie wyobrażał siebie za jakieś pięć lub dziesięć lat. Co jakiś czas zerkał na bok, na Rena i znowu zatapiał się we własnych (o dziwo dość pesymistycznych) przemyśleniach.
    - Boże, czemu dorosłe życie musi być takie trudne i do kitu? - mruknął, kiedy byli już praktycznie u celu. Zaczynał być zmęczony życiem. Chyba pierwszy raz, od swoich trzydziestych urodzin. Może to naprawdę był jakiś kryzys wieku średniego? Może niedługo obudzi się siwy albo łysy jak Pan Kot? Chyba by tego nie przeżył nerwowo...

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  26. - Musze je obejrzeć - powiedziała, gdy wspomniał o swojej stronie internetowej. Widziała niektóre zdjęcia, ale to tylko modelek, które prezentowały ubrania, lub biżuterie. Była ciekawa innych dzieł, które wykonał.
    Z bliska London Eye było zdumiewające i zabierało wdech w piersiach.
    - Robisz to co kochasz - skomentowała z uśmiechem jego wypowiedź o fotografii - mój ociec chciał, bym była policjantką - wspomniała na głos. Zawsze marzył, by poszła w jego ślady.

    Jasmin

    OdpowiedzUsuń
  27. Przyglądała się temu wszystkiemu z lekkim uśmieszkiem na ustach. Sukienka była cholernie ciężka więc po kilku minutach modelka zaczęła jakoś tak bardziej wczuwać się w swoją rolę i starać, jakby chciała aby to już się skończyło. Gabrielle czasem specjalnie dosypywała do podszewki kamyczków albo używała bardzo ciężkich materiałów, dla złośliwości i własnej satysfakcji.
    Siedziała i popijała wodę, bawiąc się luźnym kosmykiem zielonych włosów który wypadł jej z fryzury. To była chwila jej oddechu, odprężenia się.
    - Mnie się podoba. Zwłaszcza pod koniec pani modelka zaczęła się starać – powiedziała wesoło, po czym zwróciła się do kobiety - Nie waż się siadać. Połamiesz magnolie.
    To również była czysta złośliwość, bo przecież mogła użyć sztucznych, ale gorzej wyglądających kwiatów, albo nawet tych wysokiej jakości, ale nie! Ona musiała wykorzystać prawdziwe.
    - Czuję, że te zdjęcia będą udane, więc może zaproszę cię na kawę w tym niezwykle drogim bufecie? I ciastka! Dużo ciastek! Co ty na to?

    Gabi Stark

    OdpowiedzUsuń
  28. Schowała kartkę z adresem do kieszeni, by jej nie zgubić. Podarowała mu lekkiego kuksańca słysząc jego komentarz. Nie mogła się przestać śmiać, Ren na prawdę ją rozśmieszał.
    - On sam był policjantem i lubił uczyć mnie paru chwytów - zaśmiała się - więc lepiej uważaj - pogroziła mu palcem przed nosem w komiczny sposób, robiąc przy tym śmieszną minę. Pod wejściem na London Eye stała kobieta, która sprawdzała bilety. Ren pokazał je, a ta nas przepuściła.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  29. Możliwe, że na Rena patrzono z uwielbieniem, ale on wydawał się być sympatyczny. Nie narzekał, starał się na tyle, na ile mógł, nawet nie próbował opieprzyć marudnego projektanta który sapał mu nad uchem o tym, że wszystko jest źle, niedobrze, a teraz użalał się nad swoim życiem w taksówce(chociaż w głębi duszy na filozofię, tym bardziej taką kiedy zmierzało się do przykrych tematów to lał szerokim strumieniem). Poza tym był przystojny, kobiety musiały za nim szaleć, a Rainer niedługo zacznie siwieć, a na starość może zacznie karmić gołębie albo dostanie Alzheimera, uzna jedną ze swoich dużo młodszych kochanek za miłość życia, przepisze jej cały majątek z kawalerką włącznie i będzie mógł umierać, co było wyjątkowo przykrą wizją(i trochę nierealną bo gołębi nie znosił, a jedna małolata przeważnie przypadała tylko na jedną nockę). No i Ren miał cholernie ładne oczy. Trochę zasmucone, ale nadal bardzo ładne, więc gdyby nawet ludzie nie traktowali go jako dobrego fotografa to lubili się na niego gapić ze względu na oczy.
    Rainer miał oczy po ojcu, ciemnobrązowe o krytycznym i wiecznie niezadowolonym spojrzeniu. W ogóle teraz zrobił się jak odzwierciedlenie swojego ojczulka. Aż dziw, że w przeciwieństwie do niego za luksusami nie przepadał i od wielkiej willi której pilnowaliby prywatni ochroniarze w garniakach albo wyszkolone rottweilery.
    W ogóle chciał powiedzieć, że oboje mają pochrzanione życie i nawet gdyby byli dziesięć razy bardziej bogaci, to i tak byłoby pochrzanione, ale powstrzymał się i dlatego całą drogę do baru spędzili w dość przytłaczającej ciszy. Na miejscu Rainer z grubej rury zażądał całej butelki absyntu i coś do tego, byle dobrze kopało. Nie był jakimś alkoholikiem, ale dzisiaj chciał się upić i niewiele myśleć. Może i faktycznie nie wrócą już dzisiaj do studia. Telefon i tak mu się znowu wyłączył, więc nikt by mu nie przeszkadzał. Najwyżej szukaliby obojga albo tylko jednego, bo po co się starym marudnym dziadem przejmować, no nie?

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  30. Uśmiechnęła się do niego wesoło i założyła kosmyk za ucho. Jej fryzury były bardzo misterne, a ona robiła je całkowicie sama, spędzając około piętnastu minut przed lustrem tylko i wyłącznie na to. Wstała szybko i wzięła swoją torebkę, która przypominała odrobinkę koszyk. Wystawał z niej Mr. Tate, stary i zniszczony pluszak w kapeluszu, przypominający żółtą ośmiornicę o bardzo krótkich mackach.
    - Obejrzymy może w bufecie? Pasuje ci to? – wzięła popod rękę z entuzjazmem. Teraz wyglądała zupełnie młodo. Można było dać jej z dwadzieścia, bez tego siedem które miała na karku – Ja jestem bardzo głodna. Zjadłabym konia z kopytami. Mam nadzieję jednak, że będzie zwykłe mięso, nie tylko kotlety sojowe.
    Mógł zauważyć, że ma bardzo krótkie palce, ale za to długie paznokcie pomalowane tylko bezbarwnym lakierem. Przy tej całej otaczającej ją zieleni ciężko było aż uwierzyć, że jej kolor oczu jest naprawdę tak bardzo intensywnie zielony. Wyglądały raczej jak szkła kontaktowe.

    Gabrielle Stark

    OdpowiedzUsuń
  31. - Jak wolisz, twoje ręce - uśmiechnęła się łobuzersko, wydobywając przy tym cichy chichot.
    Westchnęła i usiadła koło mężczyzny. Była lekko przestraszona, kiedy wyobrażała sobie jak wysoko się znajdą. Mimo wszystko w końcu musiała się na tym przejechać.
    - Nie jechałam na tym wcześniej. Zbytnio nie było czasu, a kiedy był kompletnie o tym nie myślałam - stwierdziła wzruszając ramionami.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  32. Doceniła jego gest i chwyciła jego dłoń, czując się bezpieczniej. Karuzela zaczęła się ruszać a ona zaczęła uspokajać oddech i mocniej ścisnęła jego rękę, nie świadoma tego.
    - Makler giełdowy to na prawdę nudna praca. Moja ciocia nim jest i to kompletny sztywniak, na prawdę - zaśmiała się, próbując skupić na jego błękitnych oczach - przynajmniej robisz coś, co lubisz. Ja na przykład nie mogłabym być policjantką. Nie mam nawet prawa jazdy, bo przy kursie wpadłam w mur - uśmiechnęła się. Miała dziwnego kierowce, który ciągle na nią się darł i pozwalał skupić. I miał konsekwencje, jakie miał.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  33. Parsknęła śmiechem.
    - To jedyne mięso które tu znajdziesz. Reszta to skóra i kości dla psów – ujęła go pod ramie, choć przez to musiała iść naprawdę szybko. To musiało wyglądać śmiesznie, ponieważ na jego jeden krok przypadały trzy jej.
    - Dobrze myślisz. Jestem niska wiec muszę coś zrobić, aby nie traktowały mnie z góry również w przenośni. Wyrywam im czasem rzęsy, albo wtykam palce do oka bo wtedy oczy zaczynają się szklić i ładniej wyglądają.
    Kiedy doszli do bufetu tylko śmiać jej się chciało na widok modelek, jedzących marchewkę na parze albo inne warzywo i to w głodowych porcjach.
    - A to niby ja zapraszałam. Niby jestem wyzwoloną kobietą, ale skoro chcesz – swój wzrok sierowała na jedzenie wyłożone w metalowch pojemnikach podgrzewanych od spodu. Zasada jedna. Bierzesz co chcesz a potem ci to podliczają. Więc nałożyła na talerz, a dokładnie dwa: Lasagne ze szpinakiem oraz dwa kawałki pizzy z podwójnym serem, szyną i pieczarkami, kotlet devolay z parmezanem w środku, smażone ziemniaczki w przyprawie oraz sałatkę z suszonymi pomidorami. Na deser wzięła tarte malinową na serku mascarpone z czekoladowym spodem, muffinkę czekoladową z kwaśną frużeliną wiśniową i eklerka. Do tego zamówiła mleko czekoladowe z bitą śmietaną i dwoma gałkami lodów nugatowych. Jadła naprawdę dużo i jeszcze stale była głodna.

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  34. [Witam :) Wątek? Pomysł? Powiązanie?
    ps. Główne zdjęcie w karcie- urocze :)]

    Amelia.

    OdpowiedzUsuń
  35. [Hmm... Więc jak możemy to wykorzystać? Spotkanie u terapeuty? Albo może w bufecie SMM? Amelia dosiądzie się do jedynego wolnego stolika, nawiąże się rozmowa... ehh zero kreatywności :( ]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  36. - jechałam swoim samochodem - stwierdziła ze smutkiem. Nie sądziła, że widoki z góry są aż tak piękne. Była pod wielkim wrażeniem i chciała by ta chwila trwała wieczność. Uśmiechnęła się pod nosem i zastanowiła się na jego pytaniem.
    - Szczerze? Wole jechać metrem lub taksówkami. Szofer i te sprawy to nie moja bajka - stwierdziła. Nigdy nie lubiła być w centrum uwagi, mimo jej sławy. Woda sodowa nie uderzyła jej do głowy, nadal była sobą. Uważała siebie za zwykłą dziewczynę, która po prostu spełnia swoje marzenia. Lubiła jeść(i to sporo), bawić się i uprawiać różne sporty - rozumiem, że Ciebie limuzyny itd rajcują? - spytała podziwiając piękne widoki, oraz przyglądając się Renowi.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  37. [A dziękuję. Tak mi jakoś wpadł do głowy jak zobaczyłam zdjęcie tego telefonu z zawieszkami xD ]

    Poszła za nim, lawirując zgrabnie ciężką tacą, torebką i samą sobą. Udało jej nikogo nie uderzyć i niczego nie strącić. Usiadła i zaczęła się zajadać devolayem, który zniknął w zatwardzającym tempie z jej talerza. Pokręciła przecząco głową, wgryzając się w pizzę.
    - Mam problemy z trawieniem. Jak niektórzy nie trawią albo zbyt wolno trawią i tyją, tak ja za szybko trawię i chudnę. Jedzenie przeze mnie dosłownie przelatuje, więc powinieneś zapytać czy nie przynieść mi czegoś jeszcze – puściła do niego oczko i dokończyła swój kawałek. Gdy już jako tak uspokoiła żołądek, zwolniła i zaczęła delektować się jedzeniem.
    - Moja przypadłość to marzenie tych wszystkich pań z okładek i zguba mojego portfela

    Gabi Stark

    OdpowiedzUsuń
  38. Ona od czasu tamtego egzaminu boi się stanąć za kierownicą, więc prawdopodobnie do końca życia będzie musiała zadowalać się płatnymi przewozami.
    Kiedy robił zdjęcia, widać było jak bardzo uwielbiał to robić.
    - Jak pan fotograf sobie życzy - zaśmiała się, robiąc drobne, aczkolwiek naturalne pozy. Śmiała się i uśmiechała. Nie miała z tym problemów, bo w końcu zdjęcia były częścią jej pracy. Strach przed wysokością już minął, a kiedy znaleźli się na samej górze była zachwycona - popatrz, widać naszą agencję - wskazała spory budynek palcem.

    Jasmin.

    OdpowiedzUsuń
  39. - Za seks, alkohol i młode laski - mruknął, wymieniając właściwie trzy rzeczy na jakim skupiało się jego życie poza pracą, żarciem i spaniem tyle, ile się tylko dało(chociaż to nadal nie leczyło całego kaca jaki pojawiał się po wypiciu paru głębszych).
    Co do żony... Rainer prawie miał kiedyś żonę, ale parę dni przed ślubem stwierdził wszem i wobec, że to jednak nie to. Znaczy się zostawił list i spierdolił, bo przecież po co się tłumaczyć jakiejś dupie, no nie? I tak jej nie kochał. Fajna była w łóżku, ale kiedy zaczęła mu marudzić o sukni, falbankach, kwiatach, czy sztućce srebrne czy może jednak złote... po prostu miał dość. Postanowił sobie wtedy, że już z nikim nie chce mieć ślubu. Okej, pójść do łóżka tak, ale nic na dłużej, bo pierdolca na dobre dostanie i cały jego majątek pójdzie się sr... znaczy pójdzie na spłacanie długów państwa albo innych sierot.
    Nie ma opcji, chciał sobie jeszcze poruchać. Może i był starym prykiem, ale Davisa nie tak łatwo spłacić. O nie!
    Tymczasem stuknął się symbolicznie szklankami w ramach toastu z Renem i łyknął porządnie. Tak całkiem na marginesie to miał w domu dwa baniaki pięciolitrowe wody, więc nawet gdyby w kranach zabrakło, to i tak mogliby sobie kąpiel urządzić jak na basenie.

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  40. Prychnęła, bo bycie projektantką nie było tak usiane różami, jak myśleli inni. Często musiała korzystać z pomocy forsiastych rodziców aby opłacić swoje mieszkanie. Oni nawet nie zauważali sum, które wyciągała z ich konta.
    - Powiedzmy – stwierdziła dość smętnie, ale natychmiast poprawił jej się humor na widok parodii fotografa.
    - Dziękuję. Zapomniałam o tym, bo nie wiem czy wiesz, ale smacznego jest fau paux* . Muszę na to uważać…
    Wywróciła oczami, bo nie rozumiała pewnych rzeczy, takich właśnie jak ta. W kręgach tych wszystkich modnych, pięknych i wychudzonych życzenie smacznego było obrazą i towarzyskim samobójstwem.
    Zjadła sałatkę i ziemniaczki, od razu zabierając się do tarty.
    - Pokazuj no te zdjęcia.

    *Nie wiem czy tak się pisze fo pa :P

    Gabielle Stark

    OdpowiedzUsuń
  41. Spojrzała się na ten budynek. Z lotu ptaka wyglądał kompletnie inaczej, nie potrafiła tego nazwać.
    - Tu jest lepiej niż w tym budynku - stwierdziła z uśmiechem. Mówiła prawdę, czasami te całe życie modelki, było męczące. To ktoś narzekał, bo miała pączka w ręce, albo kiedy natrafiało się na parę sesji w jednym dniu to był już koszmar. Wracała do domu i kładła się spać. No chyba, że szła na imprezę, to już inna bajka.
    - Pewnie, że możesz - powiedziała, przybliżając się do niego, by obejrzeć zdjęcia.

    [ Emily Ratajkowski, ona grała w tym teledysku Blurred Lines ;) ]

    OdpowiedzUsuń
  42. Już po chwili zdjęcia wylądowały na jego stronce. Nie miała nic przeciwko, w końcu się zgodziła.
    - Chodźmy do McDonalda coś zjeść - zaproponowała. Była głodna, nic na to nie poradzi - a potem możemy pójść po prostu się przejść. Chyba, że masz jakieś pomysły? - uśmiechnęła się.

    OdpowiedzUsuń