2 sierpnia 2013

Żyj jakby świat miał się jutro zakończyć.



Jasmin Payne


22 lata
modelka
studentka psychologii


Kiedy miała 17 lat, poszła z klasą na wycieczkę do Sort Models Manegement. To, że została tutaj modelką było czystym przypadkiem. Był czas zwiedzania, Jasmin z wielką przyjemnością słuchała tego, co przewodnik ma do powiedzenia. Wtedy wycieczkę wstrzymał jakiś mężczyzna. Nikt nie wiedział co się dzieje, a on wskazał brunetkę palcem. 
- Chodź tutaj na chwileczkę - powiedziała do niej, a ta nieśmiało wykonała jego rozkaz. Obejrzał ją z bliska i na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech - masz ochotę wziąć udział w krótkiej sesji zdjęciowej? Jesteś wysoka, idealna sylwetka, ładna buźka i cudowne piwne oczy - pochwalił ją, na co ona się zaczerwieniła. Mimo wszystko zgodziła się na jego propozycję. 


Kilka dni później zadzwonili na komórkę jej mamy. Okazało się, że ma zadatki na dobrą modelkę. Umówili ją więc na profesjonalną sesję, gdzie jej zdjęcie trafiły na okładkę dobrej gazety. Za nim się obejrzała, zrobiła nie małą karierę modelową, ale też nie jest jeszcze TOP. 
_____________________________________

Dziewczyna z charakterem, wie czego chce. Wiecznie uśmiechnięta, radosna i miła. Jednak potrafi być wredną i oschłą, a czasami nawet komuś dokopać. Zawsze szczera, próbuje nie kłamać. Lubi modeling, ale skupia się też na studiach. Kiedy skończy karierę, pragnie zostać psychologiem. Lubi się uczyć i poznawać nowych ludzi. Często żartuje. Jest romantyczką i marzycielką. Singielka, która pragnie miłości. Ojciec nie żyje, zmarł podczas akcji policyjnej, a matka prowadzi stylową restaurację. Nigdy nie narzeka na brak wygody w swoim życiu. Jest roztrzepana, żyje chwilą. 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Poznajcie Jasmin ! Nie mogę doczekać się wspólnych wątków i powiązań. Mam nadzieje, że będzie nam się dobrze pracowało. ; ) 

39 komentarzy:

  1. [Proszę jeszcze wyjustować tekst :) Witam na blogu.]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ sorcia, zapomniało mi się. ;) Już załatwione ; ) ]

      Usuń
  2. [oczywiście, że wątek :D
    hm... co by im tu zaproponować... powiedziałabym "sesja", ale mogłoby być ciężko to napisać. mogą się spotkać na mieście/imprezie/pubie, znać się z pracy or something Oo]

    Ren.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak do końca to Ren sam nie wiedział, dlaczego tutaj przyszedł. Może dlatego, że dawno nie wtapiał się w tłum albo nie wydawał masy pieniędzy w klubowym barze? Aha, to pewnie to. Ale właściwie to w takim miejscu nikt cię od razu nie rozpozna. Było ciemno, z parkietu leciał ten dym, a kolorowe światła migały po całym pomieszczeniu.
    Usiadł przy barze i od razu zamówił dla siebie whisky. Po chwili rozejrzał się, sam nie wiedząc czego szukając.
    Może to tej dziewczyny, która stanęła obok niego i coś zamawiała (nie usłyszał, bo było głośno, co zrobisz). Chyba ją znał, ale nie dałby sobie za to ręki uciąć. Aczkolwiek to nie zmieniło faktu, że uśmiechnął się do niej tym swoim cudownym uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  4. [A dzień dobry ;) Jakieś pomysły co do wątku ?]
    Sadie

    OdpowiedzUsuń
  5. Już wiedział, skąd ją zna: z pracy. Co prawda to nie on robił jej zdjęcia, ale rozpoznał ją. Nawet jeśli wtedy miała całkiem ładny kolorowy makijaż.
    Zmierzył ją dyskretnie spojrzeniem.
    - A ty przyszłaś się pewnie pobawić. Z przyjaciółmi? - zapytał, upijając łyk alkoholu. - I ze mną to jedno i drugie.
    Ale to już było normalne u niego - wydawać sporo kasy na whisky lub inne podobne w równie podobnej cenie. A rano pić kawę i biorąc tabletki na ból głowy. Jednocześnie spiesząc się do pracy z ludźmi, którzy wiecznie chodzili zestresowani.
    - Ren - przedstawił się, podając jej wolną dłoń.

    OdpowiedzUsuń
  6. - Jasmin - zawiesił głos.
    O matko, tak bardzo podobne imię do t e g o imienia...
    Stop. Nie może teraz o tym myśleć.
    - Bardzo ładne imię. Miałaś wczoraj sesję do Vouge'a? Taki tęczowy makijaż? Dobrze myślę? - zapytał, przybliżając się do niej.
    Dziewczyna była piękna; nic dziwnego, że była modelką. Sławną w tym świecie, chociaż on czytał wszystko z musu. Musiał się orientować, a nie interesować.
    - Pozwól, że postawię ci drinka. Czego się napijesz, Jasmin?

    OdpowiedzUsuń
  7. Uśmiechnął się, kiedy okazało się, że dobrze trafił.
    - Tak, fotograf to ja. Może będziemy mieli okazję ze sobą wkrótce współpracować - potem zwrócił się do bramana o kolejne dwie whisky. Swoją poprzednią szybko wypił i oddał szklaneczkę. - Pracujesz z nami już długo?
    Nie, to wcale nie było tak, że się do niej stopniowo przybliżał, bo chciał być po prostu bliżej... Muzyka była głośno, a po co krzyczeć, prawda? No właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. [Może jakieś spotkanie w biurze? Może być tak, że ona uważając się za bardziej doświadczona od Ethana, będzie mu wytykać błędy ;D]

    OdpowiedzUsuń
  9. [Owszem :) To ja xD]

    - Przede mną raczej nie musisz się tłumaczyć- stwierdziłem z lekkim rozbawieniem w głosie- Ale miło mi, że pomyślałaś przez chwilę, że to ja zarządzam tym jednym, wielkim burdelem na kółkach- powiedziałem bez ogródek. Szef gdzieś poszedł przed kilkoma minutami i miał za chwilę wrócić. Słysząc jej uwagę spojrzałem na nią- Te włosy... przeżyły na pewno więcej niż twoje. No i po za tym robią mi za świetną pelerynę.

    OdpowiedzUsuń
  10. - Burdel to nie tylko agencje towarzyskie moja droga- powiedziałem, przekomarzając się z nią trochę. Ale coś w tym akurat było- No dobra... skoro nie burdel, to niech to nazwę...- zastanowiłem się przez krótką chwilę- Bagno- to chyba było lepsze określenie- Ale za to mogę robić później niezłe wierzganie włosami, oblewając wszystkich dookoła- zaśmiałem się.

    OdpowiedzUsuń
  11. - Sześć - zaśmiał się cicho. - Aż dziwne, że się nie spotkaliśmy wcześniej. Co prawda ja podróżowałem po naszych agencjach w Nowym Jorku, Mediolanie i tak dalej... może dlatego. Teraz jestem na stałe w Londynie. Polecasz coś ciekawego do obejrzenia? - ujął szklankę i przysunął ją sobie do ust. Wziął parę łyków, patrząc na nią uważnie tymi swoimi niebieskimi oczami.
    Romans w pracy? To by było złe... Aczkolwiek Ren do dobrych niekoniecznie się zaliczał. Zresztą, przecież tylko rozmawiają; ona może mieć chłopaka, a Ren może okazać się zbyt nachalny.

    OdpowiedzUsuń
  12. - Wiem o tym bardzo dobrze- odpowiedziałem na wzmiankę o szefie- W końcu, gdzie bym dostał tyle kasy za szczerzenie się do aparatu?- zapytałem retorycznie. Na studia musiałem przecież jakoś zarobić, no- Pudla? Jakiego pudla?- zapytałem.

    OdpowiedzUsuń
  13. [Poznają się agencji? Que?]

    Lydia

    OdpowiedzUsuń
  14. Taaak, London Eye było podobno najlepszą rzeczą w tym mieście. Nie dziwne, wydawało się na to sporo kasy, ale zabawa była przednia. No i widoki i tak dalej, romantyzm i te pierdoły.
    - To co, idziemy? - zapytał wprost, patrząc jej w oczy.
    Ren nie owijał w bawełnę, bo i po bo? Chciał spędził miło czas z nowo poznaną osobą. Bo kto wie, może wyjdzie z tego coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Gratulacje za odwagę, w nagrodę czeka cię wątek, który gratis zacznę, tylko mi powiedz czy oni mają się już znać(tak? skąd, jak długo?), czy to będzie raczej takie początkowe zetknięcie? ]

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  16. Ren dopił swój trunek do dna i odłożył szklaneczkę. Wstał i obserwował uważnie dziewczynę, czy gdzieś mu nie znika czy nie ucieka. Oczywiście, że nie wątpił w swój urok, ale wszystko było możliwe i nic nie można było ignorować, ot co.
    Uśmiechnął się czarująco do jej koleżanek, żeby widziały, z jakim przystojniakiem wychodzi ich koleżanka.
    A potem podał jej ramię, żeby go chwyciła i oboje wyszli na ulicę.
    Ren rozejrzał się dookoła, a potem wystawił rękę, wołając taksówkę. Otworzył drzwi dla Jasmin, a potem dopiero sam wsiadł.
    - Do Oka Londynu prosimy - powiedział, a potem znów spojrzał na Jasmin. - Chciałbym ci zrobić zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Taa, zajebiście! Miał kaca, zaspał, a że padł mu telefon to ludzie zasypali mu wiadomościami o tym, kiedy pojawi się na miejscu, czy mają zaczynać próby bez niego, bla, bla, bla. Jak dzieci we mgle, a może nawet i gorzej! Czasami naprawdę zastanawiał się czy on pracuje z tyloma idiotami, czy oni tylko tak dobrze udają, bo za dużo im płaci albo nadal jest za przyjemny w obyciu.
    Co prawda zjawił się w charakteryzatorce z piętnastominutowym spóźnieniem, ale za to już wypachniony, w wyprasowanych spodniach i białej koszuli, której rękawy podciągnął sobie ponad łokieć. Od razu zaczął szukać tej dziewczyny, która miała pierwsza wyjść na wybieg, a potem go również zamknąć.
    - Dobra, dosyć tego pudru - mruknął, odsuwając makijażystkę od brunetki. Złapał ją lekko za rękę i pociągnął za sobą, torując im drogę na wybieg. - Trzeba to wszystko przećwiczyć na szybko. Tłumaczyli wam już jak będziecie szły? - spytał, spoglądając na nią sponad szkieł okularów, jakie tkwiły mu na nosie.

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  18. No cóż, Ren był szarmancki. I lubił rozpieszczać kobiety, no co zrobisz.
    To chyba nie było dziwne, że w telefonie szukał tylko najlepszego aparatu, prawda? W końcu nie zawsze miał przy sobie swój aparat i całą resztę do niego.
    Wyjął więc telefon i zrobił jedno zdjęcie, potem drugie i trzecie.
    Jeszcze chciałby jej zrobić profesjonalną sesję, ale może nie będzie taki wyrywny, bo się dziewczyna wystraszy i ucieknie, nazywając go od najgorszych. No bo wiesz, jak nie wiesz? No właśnie.
    - Zawsze chciałaś być modelką? - zapytał, pokazując jej przed chwilą zrobione zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  19. - Mógłbym być twoim ojcem - przypomniał jej grzecznie, chociaż jego mina wskazywała wyraźnie, że wtedy musiałby polubić się z wyrażeniem brzmiącym "kazirodztwo". No cóż, w sumie gdyby była nieco bledsza... na pewno by jej się nie wstydził. Ba! Należała do tych dziewczyn których imiona zapamiętał, a poza tym miała u niego plus za to, że nie wyglądała jak worek kości. W modelingu to się stało ostatnio bardzo modne, z czego zdawał sobie oczywiście sprawę, ale osobiście wolał jak kobietę było za co złapać nie natrafiając przy okazji na żebra, kręgosłup albo za jeszcze inną kość. Na samą myśl o takim wychudzonym, bezpłciowym czymś zrobiło mu się niedobrze. W pracy jakoś to znosił, ale w życiu prywatnym zdecydowanie nie praktykował.
    - Uwaga jest jedna; mniej gadaj, zacznij chodzić - polecił jej krótko, a rzeczowo. Musiał zobaczyć jak chodzi. Co prawda widział to już nie raz, ale musiał mieć pewność, że będzie szła w rytm muzyki i nie otworzy zbyt szybko całej imprezy, bo to zakłóciłoby pracę innych modelek. Zawsze po parę razy sprawdzał czy ta pierwsza modelka na pewno ogarnęła cały plan, a parę razy dzięki temu oszczędził sobie wstydu, a tamtym dziewczynom zapewne nieźle popsuł karierę, ale jego mało co go to obchodziło. Patrzył na czubek swojego nosa i taka była prawda. Był wierną kopią swojego ojca.
    - Za szybko - skomentował, widząc, że wybiega poza tempo muzyki. - Jeszcze raz - poprosił(o ile tak można było to nazwać. Dzisiaj i tak był wyjątkowo miły, bo normalnie to dostałoby jej się za to zwracanie się na per "ty", a może odpuścił jej z sympatii?).

    Rainer Davis

    OdpowiedzUsuń
  20. - Na wycieczce? Łał, to się nazywa dar od losu - uśmiechnął się. - Zwłaszcza, że o tym nie myślałaś. Ale psychologia brzmi nieźle - dodał po chwili.
    Kiedy dotarli na swój przystanek, Ren również otworzył jej drzwi i pomógł wysiąść. Kulturka musiała być.
    - Właściwie to miałem przejąć rodzinny interes. Sprzedaże, kupna. Ale to okazało się głupie, nie chciałem tego robić, ale nie wiedziałem, co mógłbym. Fotografem zostałem przez przypadek. SMM do mnie sami napisali. Wiesz, mam stronę internetową ze zdjęciami, które robię sam dla siebie.
    Eye London czy tam London Eye było naprawdę ogromne. Na samej górze pewnie widać było całe miasto. Dziwne, że jeszcze Ren tutaj nie był.
    - Chodźmy - pociągnął ją za rękę do kasy biletowej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Spojrzałem na nią wzrokiem wariata.
    - Od maja, właściwie to od wtedy kiedy zaliczyłem wszystkie egzaminy i potrzebna mi była kasa na studia- stwierdziłem- Czyli jakby to tak rzecz ująć... Od niedawna- uśmiechnąłem się lekko- I nie. Nie zgłosiłem się tutaj sam. Jakiś facet do mnie podszedł i powiedział, że szukał od dawna kogoś taikego jak ja. Niezła bajera, nie?

    OdpowiedzUsuń
  22. [ Hej :3 ^^ Jak dla mnie pomysł spoko. Może będą miały jakąś wspólną sesję czy coś w tym rodzaju? ;)]
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejna sesja i człowiek znów musi wstać cholernie wcześnie. Do pracy przyszłam przed czasem i siedziałam teraz pijąc kawę i zajadając jabłko. Uroki bycia modelką. Ścisła dieta. Po pewnym czasie zaczął się harmider. Makijaż, włosy, ubranie. Krzyki, przekleństwa i ogólny chaos. Siedziałam w fotelu a fryzjerka zajmowała się moimi włosami, których z każdym dniem było coraz więcej co ją niemiłosiernie denerwowało kiedy w fotelu obok usiadła Jasmin. Przewróciłam jedynie oczami wpatrując się w swoje odbicie i fryzurę formującą się na mojej głowie. Z Jasmin nie lubiłyśmy się i ciągle sobie dogryzałyśmy. Była młodsza a już potrafiła mi działać na nerwy. Wolałam nie myśleć co będzie dzisiaj. Wspólna sesja była okropnym pomysłem.
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  24. Ren uśmiechnął się i podał jej adres stronki, bo potem może zapomnieć i co? A on uwielbiał się chwalić swoimi pracami, co zrobisz.
    Prace pracami, ale tam też były chwile wycięta z jego życia. Może dlatego uważał te albumy wszystkie za taki troszkę pamiętnik.
    - Policjantką? Naprawdę? - spojrzał na nią, może zdziwiony, zaskoczony, ale tak pozytywnie, bo cały czas się uśmiechał (co się zdarzało ostatnio rzadko, no ale). - No to mielibyśmy bardzo seksowną policję. Bandyci sami by chcieli się zakuć - na wszelki wypadek się odsunął. - Tylko nie bij! Mówię, jak jest - zapłacić szybko za ich bilety i mogli iść dalej.

    OdpowiedzUsuń
  25. Pusta? Nie! Wredna? Owszem! Wpatrzona w siebie? Być może. Takie życie! W sumie to z nikim tu się nie przyjaźniłam. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Kiedy fryzjerka skończyła wstałam i poddałam sie ostatnim poprawkom. Kiedy już było dobrze spojrzałam w lustro. Na głowie miałam coś w czym moja dłoń z pewnością by sie zgubiła. - Możemy już zaczynać? - zapytałam oschle chcąc mieć to już za sobą.
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  26. - Rozumiem. Mam trzymać łapki przy sobie - ale mimo to znów podał jej ramię. Dopiero wtedy weszli do jednej z tych takich tych małych pomieszczeń/kapsuł/wagonów/czycholerawiecotojest.
    Usiadł sobie, gotowy do drogi.
    - Byłaś tu już wcześnie? - zapytał, spoglądając na nią. - Bo ja nie, chociaż zawsze chciałem się wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Oczywiście, że wolał robić coś innego z rękami i nie zaliczało się to do robienia zdjęć ani niczego innego grzecznego, ale jej o tym nie powie. Nie chce zginąć od upadku z... ile to właściwie ma metrów wysokości?
    - Nie bój się, jakby co, to jestem obok - wystawił do niej dłoń, uśmiechając się do niej lekko.
    Nie, jeszcze coś innego wolał robić z łapami, ale teraz może przynajmniej dodać jej otuchy.
    - Ja to miałem zostać maklerem giełdowym czy coś takie. Nie do końca zawsze rozumiałem to, co robiłem. Nie śmiej się, taka prawda - sam się roześmiał. - A poza tym, jak wspominałem, nie za bardzo za tym przepadałem.

    OdpowiedzUsuń
  28. - Oczywiście, że tak. - uśmiechnęłam się ciepło i stanęłam obok dziewczyny.
    - Dobrze, obejmijcie się. To ma być wielka przyjaźń. No już! - fotograf wydał polecenie a my od razu bez gadania, bo pewnie by nas zabił, objęłyśmy się i uśmiechnęłyśmy. W mojej głowie zrodził się pomysł żeby wyszarpać ją za włosy, ale nie zrobiłam tego. Za dużo światków. Później miałabym problemy czy coś. A tego nie chciałam, więc wykonywałam posłusznie polecenia aż do przerwy. Wtedy usiadłam w fotelu z kubkiem parującej kawy w reku.
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  29. [Jeśli nasze postacie mają się spotkać w agencji, to wstępnie proponuje: 1) Rutynowa wizyta u diabetyka 2) Dyrekcja/fotograf/ktokolwiek kazał sprawdzić Amelii zwyczaje żywieniowe Jasmin, gdyż krążą pogłoski bulimii?

    Mam nadzieję, iż masz ciekawszy pomysł ;) ]

    Amelia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Upiłam łyk napoju bogów i spojrzałam na dziewczynę z przesłodkim uśmiechem. - Ooo.. Dziękuję. Ty też wypadłaś nieźle. - powiedziałam słodziutko i zaraz odwróciłam się zaczynając rozmowę ze stylistką, która poprawiała mi aktualnie bok fryzury. W sumie nie bardzo podobało mi się to, że mam tyle lakieru we włosach, bo to znaczyło, że znów zaczną wypadać jak jakieś chore. - W sumie sesja jest nawet fajna. - mruknęłam do Jasminy.
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  31. - Miałem nadzieję, że wcale nie będę taki nudny - roześmiał się cicho. - Serio w mur? O ja, ile musiałaś im zapłacić za uszkodzenia? - zapytał, patrząc na nią, a nie na widoki, które powoli robiły się coraz ciekawsze.
    Cóż, on swoje prawo jazdy zdał za pierwszym razem, a kurs był po to, żeby mógł się zapisać na egzaminy. Co zrobił, był z tych facetów, którzy wsiadając pierwszy raz do samochodu dokładnie wiedzieli, co ma robić.
    - Wiesz, po co ci prawo jazdy. Szofer to podobno super sprawa - zaśmiał się. - Siedzisz z tyłu i nic nie musisz robić.

    OdpowiedzUsuń
  32. - No raczej. Aczkolwiek lubię prowadzić samochód. Po prostu - wzruszył ramionami. - Lubię tak sobie wyjechać na przejażdżkę za miasto. Żeby nie było, że nawet do sklepu oddalonego parę metrów od mojego mieszkania jadę samochodem, co to, to nie - zaśmiał się.
    Sprawę metra przemilczał. Nie jeździł pociągami od czasu tragicznego wypadku, także...
    Wyjął telefon i włączył aparat. Zrobił parę zdjęć pod różnym kątem widokom z okien, a potem skierował aparat w jej stronę.
    - No dobra, pani modelko, zapraszamy do zdjęć - uśmiechnął się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  33. Po kolejnej godzinie byłam wypompowana. - Ja chciałabym obejrzeć je teraz. - mruknęłam i stanęłam a fotografem. Byłam ciekawa jak wyszły zdjęcia. Nigdy nie lubiłam czekać na oglądanie zdjęć. Byłam niecierpliwa jeśli o to chodziło.
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  34. Zdjęcia były świetne a nie dobre! Kiedy skończyłyśmy oglądać zdjęcia poszłam się przebrać i poszłam do bufetu. Teraz mogłam pozwolić sobie na chwilę słabości. Kupiłam sobie kawę wiedeńską i babeczkę i usiadłam do stolika.
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  35. Ren nie zraził się nawet wtedy, kiedy przy wyjeżdżaniu z wąskiego garażu porysował nieco samochód ojca. No cóż, był strasznie wtedy wystraszony, ale tata się tylko z tego śmiał, bo praktycznie nic nie było widać. Ren potem się starał, więc, jakoś to poszło.
    - Aha i światła nadal się palą - powiedział, patrząc na budynek. Uśmiechnął się lekko. - Dobrze, że ja teraz tam nie muszę być - pokazał jej zdjęcia. - Mogę je wstawić na swoją stronę internetową?

    [dziewczyna u ciebie na zdjęciu to jakaś modelka albo ktoś, kto ma więcej zdjęć? ;)]

    OdpowiedzUsuń
  36. - W Mediolanie?- zapytałem, a potem uśmiechnąłem się szeroko- W końcu będę miał okazję już tak na bardzo serio przetestować mój włoski- zaśmiałem się cicho. Kiedyś u mojego starszego brata uczył się taki Włoch. I nie miał kasy, aby raz zapłacić za czynsz. Więc zaproponował naukę włoskiego. I teraz to się przyda.

    OdpowiedzUsuń
  37. Okej, więc podłączył się do internetu i zaczął wgrywać na swoją stronę przed chwilą zrobione zdjęcia. Żeby nie było, że wrzuca jakieś lewe czy coś. Zresztą, adres nie był trudny, więc Jasmin mogła z łatwością go zapamiętać.
    Było tam parę albumów różnie podpisanych.
    - Gdzie chciałabyś pójść, kiedy z powrotem wylądujemy na ziemi? - zapytał, kończąc przesyłanie zdjęć.

    [nie znam piosenki ani teledysku xd]

    OdpowiedzUsuń